|
Archiwum
Zakładki:
Konkursy
Pomóżmy
Odwiedzam
Różności
Z poza Bloxa
![]()
< |
sobota, 12 maja 2012
Jan terunje obroty.
wtorek, 08 maja 2012
Jesteśmy już ponad tydzień na wczasach u moich rodziców. Teraz zostaliśmy z Janem sami, bo A. musiał wrócic do pracy. Jest nam tu bardzo, bardzo dobrze. Janek jest rozpieszczany przez wszystkich domowników. Nikt nie może przejść koło niego spokojnie, żeby nie zaczepić, pogłaskać, zagadać;)) Nie wiem jak sobie poradzę z nim, kiedy wrócimy do domu:))
czwartek, 26 kwietnia 2012
Musze o tym napisać, bo jest to ćos co sprawia mi niesamowita radość. Chodzi mi o relacje jaka tworzy się miedzy A. i Janem. Na początku było tak, ze A. niespecjalnie wyrywał się do opieki nad synkiem. Chwilkę go ponosił, a kiedy Młody zaczynał się krzywic, to momentalnie lądował u mnie. Każda smutna minka na małej buźce była interpretowana jako 'On chyba chce do mamy'. Teraz wręcz nie mogę się nadziwić jaka zaszła zmiana. Kiedy A. wraca z pracy bierze Jana i gdyby nie to, ze mama jest niezbędna do karmienia, to w ogóle by mnie nie potrzebowali do wieczora. Tata śpiewa, tańczy i robi głupie miny, a dziecko się śmieje. Tata łaskocze i turla Dzidzię po łózku, a Dzidzia piszcz z radości. Takie męskie zabawy- mama się do tego nie nadaje. A ja mogłabym na nich patrzeć godzinami...
środa, 25 kwietnia 2012
U nas dni płynął spokojnie, stałym rytmem. Pobudka około 5- 5:30, pół godzinki Jasiowego "gadania", przeprowadzka do naszego łóżka i spanie razem do 7- 7:30. Później wstajemy, jemy śniadanie, najpierw Jan, potem ja. O 10 pierwszy spacer, wracamy około 12. Ja robię obiad, a Janek mi pomaga dopingując z leżaczka postawionego na kuchennym stole (jak mu si,e coś nie spodoba, albo nie jest w najlepszym humorze, to potrafi mi naprawdę niezłe tempo krojenia warzyw, czy obierania ziemniaków narzucić;)) Kolejny spacer mamy mniej więcej od 15:30, o 16:40 odbieramy A. z pociągu i wracamy wszyscy do domu na obiad. O 19 kąpiel, masowanie i przytulaski i "mizianie" i przed 20 Maleńtas śpi. W nocy jeszcze ze 2 pobudki i od rana zaczynamy od nowa:)) Jan ostatnio strasznie się rozgadał. Bez przerwy słuchać jakieś opowieści, zaczął nawet krzyczeć. Niestety nie bardzo wiem o co mu chodzi;)) Niestety nabawiliśmy się zaczerwienień na pupie. Najgorsze jest to, że nie wiem skąd one się wzięły. Pupę pielęgnowałam tak jak do tej pory, a jednak coś się delikatnie czerwonego zrobiło. Podejrzewam, że jedna partię pieluszek nie dość dokładnie wypłukałam z proszku. W związku z tym intensywnie wietrzymy pupę przy przebieraniu. Kładę na łózko foliowy worek, na niego cienki kocyk i pieluszkę, a na to wszystko rozebranego Jaśka. Maluch jest w siódmym niebie dosłownie, kiedy może tak leżeć goły: nic nie przeszkadza w fikaniu nóżkami i może sikać do góry, aż za głowę:)) Jeszcze jedna rzecz mnie zastanawia: w jakim wieku dzieci zaczynają płakać łzami? Jan ciągle jeszcze płacze na sucho. W Internecie bardzo rozbieżne informacje na ten temat znalazłam. W poniedziałek mamy szczepienie, to dopytam o to. Jak tak dalej pójdzie, to Janek będzie miał łysą mamę. Włosy wychodzą mi dosłownie garściami. Znajduję je ostatnio wszędzie, nawet w Jaśkowej pieluszce. Jak będę u rodziców, to wybiorę się w końcu do fryzjera. Po pierwsze będę miała z kim zostawić Jana, a po drugie tam ceny są nieporównanie niższe niż tu:)
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Jeszcze tylko tydzień i w przyszły poniedziałek jedziemy:)) Zapakujemy skodę po dach (bo cały bagażnik zajmuje wózek) i już nas tu nie ma:) A jak dobrze pójdzie, to ja i Jan wrócimy dopiero miesiąc później. Tata Janka niestety musi wracać wcześniej do pracy:( A czy ja już wspominałam gdzieś, że jestem zakochana po uszy w moich dwóch chłopakach? :*
piątek, 20 kwietnia 2012
Codziennie myślę co tutaj napisać. W ciągu dnia w głowie układam całe zdania i robię listę tematów, które należy zapisać, aby nie zapomnieć. Niestety mój laptop nie działa i muszę czekać, aż Mąż wróci z pracy. Ale kiedy już wraca, to szkoda mi czasu na siedzenie przed komputerem. Czasu, który możemy spędzić we trójkę. Po powrocie od rodziców powinnam już mieć nowy komputer i wtedy pewnie będę pisać częściej, bo w ciągu dnia jakoś łatwiej mi się zmobilizować:)
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
Cały czas mnie zadziwia to, w jakim tempie takie małe dziecko zdobywa nowe umiejętności. To wprost niewyobrażalne, że codziennie można się uczyć czegoś nowego, a tyle jeszcze ciekawych rzeczy pozostanie do odkrycia. Ten mały móżdżek musi się rozwijać w zastraszającym tempie. Nie ma się co dziwić, że nadmiar wrażeń jest później odreagowywany w niespokojnym śnie i płaczu, wydawałoby się, bez powodu.
czwartek, 12 kwietnia 2012
Wracam po przerwie. Chwilkę mnie nie było, ale w tym czasie udało mi się wyjaśnić kilka spraw. Nie będę się na ten temat rozpisywać, powiem tylko tyle, że teraz już jestem pewna, że mogę tutaj liczyć tylko na siebie i na Męża. Do tej pory się łudziłam, że może jest inaczej, że może ja wyolbrzymiam niektóre sprawy. Teraz już wiem, że nie. Po prostu, jak mówi staropolskie przysłowie: umiesz liczyć, licz na siebie:) Mam tylko nadzieję, że A. też niedługo przekona się, że nasza sytuacja mieszkaniowa wymaga "na gwałt" radykalnej zmiany:) Z rzeczy ważnych, które się wydarzyły w ostatnim czasie muszę odnotować, że w Niedzielę Wielkanocną odbył się Chrzest Jasia. Maluch spisał się na medal:) W kościele całą prawie Mszę Św. przespał, a jak nie spał, to leżał sobie cichutko w samochodowym foteliku i oglądał co się dookoła dzieje. Nie przestraszył się organ (organów?), ani śpiewu organisty (choć ja, jak organistę lubię, to się czasem boję jak zaśpiewa ;)). Przy polewaniu główki wodą troszkę zapłakał, ale zanim kościelny zdążył wytrzeć główkę, to Mały już z powrotem spał:) Jan rośnie, jak na drożdżach. Obecnie (10 tygodni i 2 dni) nosi rozmiar 68, nie wiem ile waży, ale mięśnie moich rąk podpowiadają, że dużo. 30 kwietnia mamy ważenie, to się przekonamy, myślę, że wynik będzie oscylował wokół 7kg. Od świąt zmieniliśmy system spacerów. Teraz mamy dwa spacery w ciągu dnia. Około 10 rano i o 16, kiedy to wychodzimy po Tatę wracającego pociągiem z pracy. W związku z tymi spacerami unormowały się troszkę drzemki Jasia w ciągu dnia, bo wcześniej bywało z tym różnie. Kiedy jesteśmy w domu, to gondola od wózka, w której Janek śpi w dzień, dosłownie parzy go w dupkę - odłożenie śpiącego Malucha kończy się krzykiem najpóźniej po 10 minutach. Na świeżym powietrzu Janek może spać i leżeć w wózku bez końca - tzn. dopóki nie zacznie burczeć w brzuszku;)) Od kilku dni Janek ćwiczy też trzymanie grzechotki w rączce. Na razie lepiej idzie łapanie lewą rączką, ale ćwiczymy codziennie i efekty widać gołym okiem. Grzechotka jest trzymana coraz to dłużej, aż się zastanawiam skąd jest tyle siły w tej małej rączce. Od wczoraj zaczęliśmy używać leżaczka-bujaczka. Rozłożony jest prawie zupełnie na płasko, ale i tak mam wątpliwości, czy nie za wcześnie zaczynamy. Jasinek bawi się w nim wyśmienicie, a ja mogę spokojnie ugotować obiad, ale oczywiście ważniejszy od dobrej zabawy i mojej wygody jest jego kręgosłup. Dlatego staram się go tam nie wkładać na zbyt długo. A wy, Drogie Mamy, kiedy zaczynałyście używać takich cudów? A na majowy długi weekend, jeśli nic się nie zmieni, jedziemy do moich rodziców. Tzn. A. jedzie na weekend, a my z Jankiem zostajemy 3 tygodnie:)) Już się nie mogę doczekać, przebieram nóżkami i odliczam dni:))
czwartek, 29 marca 2012
Mało mnie tutaj ostatnio. A wynika to z tego, że trochę za dużo problemów w realnym życiu mam do rozwiązania. Nie mam ochoty tutaj, ani w żadnym innym miejscu, o tym pisać. Muszę psychicznie odpocząć - na tyle, na ile to możliwe - i wtedy wrócę:) A Janek niezmiennie cudowny. Odkrył ostatnio, że ma rączki:) A rączki nadają się idealnie do wkładania do buzi. Aż po same łokcie;))
czwartek, 22 marca 2012
Janek właśnie zasnął w chuście przytulony do mnie. Uwielbiam ten moment, kiedy słyszę głośne westchnięcie i czuję jak małe ciałko lekko wiotczeje, a główka opada na mnie. |