nie ma sensu szukać już, z nikim wcześniej nam nie było tak, szanse mógł nam dać sam Bóg, ostatni raz
New Baby Myspace Comments


Lilypie First Birthday tickers Daisypath Anniversary tickers



<
Skopiuj CSS
Kategorie: Wszystkie | czekając na Cud
RSS
sobota, 12 maja 2012

Jan terunje obroty.
Najpierw udało się zrobić obrót na brzuchu wokół własnej osi.
Później obroty na boki. Raz na jeden, raz na drugi. To już nie jest żaden prblem:)
A dziś rano, w wieku 3 misięcy i 1 tygodnia, wyszła pierwsza samodzielna przewrotka na brzuch. Sądząc po minie, Jan był nie mniej zaskoczony, niż ja:))
Mogłabym patrzeć godzinami, jak się wygina. W głowie mi się nie może pomieścić, jak w takim ekspresowym tempie można przyswajać tyle nowych rzeczy. Małe dzieci są niesamowite :)

15:13, pani-ryzykowa
Link Komentarze (3) »
wtorek, 08 maja 2012

Jesteśmy już ponad tydzień na wczasach u moich rodziców. Teraz zostaliśmy z Janem sami, bo A. musiał wrócic do pracy.

Jest nam tu bardzo, bardzo dobrze. Janek jest rozpieszczany przez wszystkich domowników. Nikt nie może przejść koło niego spokojnie, żeby nie zaczepić, pogłaskać, zagadać;)) Nie wiem jak sobie poradzę z nim, kiedy wrócimy do domu:))

21:04, pani-ryzykowa
Link Komentarze (1) »
czwartek, 26 kwietnia 2012

Musze o tym napisać, bo jest to ćos co sprawia mi niesamowita radość. Chodzi mi o relacje jaka tworzy się miedzy A.  i Janem.

Na początku było tak, ze A. niespecjalnie wyrywał się do opieki nad synkiem. Chwilkę go ponosił, a kiedy Młody zaczynał się krzywic, to momentalnie lądował u mnie. Każda smutna minka na małej buźce była interpretowana jako 'On chyba chce do mamy'.

Teraz wręcz nie mogę się nadziwić jaka zaszła zmiana. Kiedy A. wraca z pracy bierze Jana i gdyby nie to, ze mama jest niezbędna do karmienia, to w ogóle by mnie nie potrzebowali do wieczora. Tata śpiewa, tańczy i robi głupie miny, a dziecko się śmieje.  Tata łaskocze i turla Dzidzię po łózku, a Dzidzia piszcz z radości. Takie męskie zabawy- mama się do tego nie nadaje.

A ja mogłabym na nich patrzeć godzinami...

 

12:53, pani-ryzykowa
Link Komentarze (3) »
środa, 25 kwietnia 2012

U nas dni płynął spokojnie, stałym rytmem. Pobudka około 5- 5:30, pół godzinki  Jasiowego "gadania", przeprowadzka do naszego łóżka i spanie razem do 7- 7:30. Później wstajemy, jemy śniadanie, najpierw Jan, potem ja. O 10 pierwszy spacer, wracamy około 12. Ja robię obiad, a Janek mi pomaga dopingując z leżaczka postawionego na kuchennym stole (jak mu si,e coś nie spodoba, albo nie jest w najlepszym humorze, to potrafi mi naprawdę niezłe tempo krojenia warzyw, czy obierania ziemniaków  narzucić;)) Kolejny spacer mamy mniej więcej od 15:30, o 16:40 odbieramy A. z pociągu i wracamy wszyscy do domu na obiad. O 19 kąpiel, masowanie i przytulaski i "mizianie" i przed 20 Maleńtas śpi. W nocy jeszcze ze 2 pobudki  i od rana zaczynamy od nowa:))

Jan ostatnio strasznie się rozgadał. Bez przerwy słuchać jakieś opowieści, zaczął nawet krzyczeć. Niestety nie bardzo wiem o co mu chodzi;))
Ciągle jeszcze nie słyszeliśmy żadnego głośnego śmiechu. Już się doczekać nie mogę. Póki co bezzębna paszcza szczerzy się "na sucho":)

Niestety nabawiliśmy się zaczerwienień na pupie. Najgorsze jest to, że nie wiem skąd one się wzięły. Pupę pielęgnowałam tak jak do tej pory, a jednak coś się delikatnie czerwonego zrobiło. Podejrzewam, że jedna partię pieluszek nie dość dokładnie wypłukałam z proszku. W związku z tym intensywnie wietrzymy pupę przy przebieraniu. Kładę na łózko foliowy worek, na niego cienki kocyk i pieluszkę, a na to wszystko rozebranego Jaśka. Maluch jest w siódmym niebie dosłownie, kiedy może tak leżeć goły: nic nie przeszkadza w fikaniu nóżkami i może sikać do góry, aż za głowę:))

Jeszcze jedna rzecz mnie zastanawia: w jakim wieku dzieci zaczynają płakać łzami? Jan ciągle jeszcze płacze na sucho. W Internecie bardzo rozbieżne informacje na ten temat znalazłam. W poniedziałek mamy szczepienie, to dopytam o to.

Jak tak dalej pójdzie, to Janek będzie miał łysą mamę. Włosy wychodzą mi dosłownie garściami. Znajduję je ostatnio wszędzie, nawet w Jaśkowej pieluszce. Jak będę u rodziców, to wybiorę się w końcu do fryzjera. Po pierwsze będę miała z kim zostawić Jana, a po drugie tam ceny są nieporównanie niższe niż tu:)

 

 

 

22:09, pani-ryzykowa
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Jeszcze tylko tydzień i w przyszły poniedziałek jedziemy:))

Zapakujemy skodę po dach (bo cały bagażnik zajmuje wózek) i już nas tu nie ma:) A jak dobrze pójdzie, to ja i Jan wrócimy dopiero miesiąc później. Tata Janka niestety musi wracać wcześniej do pracy:(

A czy ja już wspominałam gdzieś, że jestem zakochana po uszy w moich dwóch chłopakach? :*

21:09, pani-ryzykowa
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 kwietnia 2012

Codziennie myślę co tutaj napisać. W ciągu dnia w głowie układam całe zdania i robię listę tematów, które należy zapisać, aby nie zapomnieć. Niestety mój laptop nie działa i muszę czekać, aż Mąż wróci z pracy. Ale kiedy już wraca, to szkoda mi czasu na siedzenie przed komputerem. Czasu, który możemy spędzić we trójkę.
A kiedy Jan już zaśnie, ja też myślę tylko o tym, żeby położyć się spać. A tu jeszcze prasowanie, kanapki dla A. do pracy i jakieś inne drobne rzeczy do zrobienia.
Komputer przegrywa z moją potrzebą snu:))

Po powrocie od rodziców  powinnam już mieć nowy komputer i wtedy pewnie będę pisać częściej, bo w ciągu dnia jakoś łatwiej mi się zmobilizować:)

22:01, pani-ryzykowa
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Cały czas mnie zadziwia to, w jakim tempie takie małe dziecko zdobywa nowe umiejętności. To wprost niewyobrażalne, że codziennie można się uczyć czegoś nowego, a tyle jeszcze ciekawych rzeczy pozostanie do odkrycia. Ten mały móżdżek musi się rozwijać w zastraszającym tempie. Nie ma się co dziwić, że nadmiar wrażeń jest później odreagowywany w niespokojnym śnie i płaczu, wydawałoby się, bez powodu.


Dziś Jan odkrył co najmniej trzy nowe umiejętności:) Przynajmniej ja tyle zauważyłam.
Pierwsza to łączenie dłoni. Okazuje się, że jest to obecnie najlepsza zabawka, która potrafi zająć uwagę Maleńtasa nawet na 15 minut.
Druga umiejętność, to wyciąganie smoczka z buzi przy pomocy rączki, a nie wypluwanie, jak do tej pory. Oczywiście nie polega to na złapaniu i wyciągnięciu, ale raczej na wytrąceniu z rozmachem:)
A trzecia, to podsuwanie rączką do buzi wszystkiego, co zostanie położone na klatce piersiowej. Największym zainteresowaniem cieszy się grzechotka z trzema misiami. Wszystkie już mają "wyciumkane" nóżki i uszka:)

Ostatnim czasy Jan zaczął się ślinić na potęgę. Robi bąble, niektóre naprawdę imponujące i ślina cieknie bez przerwy. Śliniaki, albo i całe bluzeczki suszą się ciągle na kaloryferze. Mimo, że jest to niewątpliwie urocze, czekam kiedy synuś nauczy się połykać nadmiar śliny;))

I jeszcze jedno pytanko, jak zwykle do bardziej doświadczonych Mam: jaki krem polecacie na wiosenne słońce? Do tej pory przed wyjściem na dwór używaliśmy zwykłego "Bambino", ale dla mojego Blondaska pewnie będzie to niewystarczająca ochrona przed słonkiem:) 

15:29, pani-ryzykowa
Link Komentarze (4) »
czwartek, 12 kwietnia 2012

Wracam po przerwie. Chwilkę mnie nie było, ale w tym czasie udało mi się wyjaśnić kilka spraw. Nie będę się na ten temat rozpisywać, powiem tylko tyle, że teraz już jestem pewna, że mogę tutaj liczyć tylko na siebie i na Męża. Do tej pory się łudziłam, że może jest inaczej, że może ja wyolbrzymiam niektóre sprawy. Teraz już wiem, że nie. Po prostu, jak mówi staropolskie przysłowie: umiesz liczyć, licz na siebie:) Mam tylko nadzieję, że A. też niedługo przekona się, że nasza sytuacja mieszkaniowa wymaga "na gwałt" radykalnej zmiany:)

Z rzeczy ważnych, które się wydarzyły w ostatnim czasie muszę odnotować, że w Niedzielę Wielkanocną odbył się Chrzest Jasia. Maluch spisał się na medal:) W kościele całą prawie Mszę Św. przespał, a jak nie spał, to leżał sobie cichutko w samochodowym foteliku i oglądał co się dookoła dzieje. Nie przestraszył się organ (organów?), ani śpiewu organisty (choć ja, jak organistę lubię, to się czasem boję jak zaśpiewa ;)). Przy polewaniu główki wodą troszkę zapłakał, ale zanim kościelny zdążył wytrzeć główkę, to Mały już z powrotem spał:)
Po kościele mieliśmy małe przyjęcie w domu. Biorąc pod uwagę, że nikt z rodzeństwa A. "nie zaszczycił" nas swoją obecnością, to przyjęcie było naprawdę niewielkie - 8 osób dorosłych + Jan:)
Na szczęście na moich rodziców i rodzeństwo możemy zawsze liczyć:))
Jasiu dostał od Chrzestnej (mojej siostry) "Ilustrowaną Biblię dla dzieci", którą to czytam teraz przy zasypianiu wieczornym zamiast niewątpliwie urokliwego maminego śpiewu kołysanek ;))

Jan rośnie, jak na drożdżach. Obecnie (10 tygodni i 2 dni) nosi rozmiar 68, nie wiem ile waży, ale mięśnie moich rąk podpowiadają, że dużo. 30 kwietnia mamy ważenie, to się przekonamy, myślę, że wynik będzie oscylował wokół 7kg.
W ostatnich dniach Jasinek zrobił się bardzo komonikatywny. Ciągle słychać jakieś gugania, piski albo śmiech. Zdecydowanie nie lubi zostawać sam. Jak ma dobry humor i bawi się zabawkami nad matą, to wystarczy, że siedzę obok. Nie muszę już go cały czas zabawiać, ale czujne oczka co chwila sprawdzają, czy na pewno jestem. Teraz już mogę go  uspokoić zabawiając grzechotką, albo robiąć głupie miny - niekoniecznie biorąc na ręce, co jeszcze dwa tygodnie temu było nie do pomyślenia:)

Od świąt zmieniliśmy system spacerów. Teraz mamy dwa spacery w ciągu dnia. Około 10 rano i o 16, kiedy to wychodzimy po Tatę wracającego pociągiem z pracy. W związku z tymi spacerami unormowały się troszkę drzemki Jasia w ciągu dnia, bo wcześniej bywało z tym różnie. Kiedy jesteśmy w domu, to gondola od wózka, w której Janek śpi w dzień, dosłownie parzy go w dupkę - odłożenie śpiącego Malucha kończy się krzykiem najpóźniej po 10 minutach. Na świeżym powietrzu Janek może spać i leżeć w wózku bez końca - tzn. dopóki nie zacznie burczeć w brzuszku;))
W święta został pobity rekord nocnego nieprzerwanego snu. Janek spał od 19:30 do 3:25:) Niestety był to, póki co, jednorazowy wyskok. Z reguły mamy 2 pobudki w ciągu nocy: około 1 i 4, po czym Jasinek śpi do 6:30:)

Od kilku dni Janek ćwiczy też trzymanie grzechotki w rączce. Na razie lepiej idzie łapanie lewą rączką, ale ćwiczymy codziennie i efekty widać gołym okiem. Grzechotka jest trzymana coraz to dłużej, aż się zastanawiam skąd jest tyle siły w tej małej rączce.
Jan trenuje podnoszenie pupy do góry. Najlepiej mu idzie, kiedy leży rozebrany przed kąpaniem.

Od wczoraj zaczęliśmy używać leżaczka-bujaczka. Rozłożony jest prawie zupełnie na płasko, ale i tak mam wątpliwości, czy nie za wcześnie zaczynamy. Jasinek bawi się w nim wyśmienicie, a ja mogę spokojnie ugotować obiad, ale oczywiście ważniejszy od dobrej zabawy i mojej wygody jest jego kręgosłup. Dlatego staram się go tam nie wkładać na zbyt długo. A wy, Drogie Mamy, kiedy zaczynałyście używać takich cudów?

A na majowy długi weekend, jeśli nic się nie zmieni, jedziemy do moich rodziców. Tzn. A. jedzie na weekend, a my z Jankiem zostajemy 3 tygodnie:)) Już się nie mogę doczekać, przebieram nóżkami i odliczam dni:))



15:08, pani-ryzykowa
Link Komentarze (5) »
czwartek, 29 marca 2012

Mało mnie tutaj ostatnio. A wynika to z tego, że trochę za dużo problemów w realnym życiu mam do rozwiązania. Nie mam ochoty tutaj, ani w żadnym innym miejscu, o tym pisać.  Muszę psychicznie odpocząć - na tyle, na ile to możliwe - i wtedy wrócę:)

A Janek niezmiennie cudowny. Odkrył ostatnio, że ma rączki:) A rączki nadają się idealnie do wkładania do buzi. Aż po same łokcie;))

10:40, pani-ryzykowa
Link Komentarze (4) »
czwartek, 22 marca 2012

Janek właśnie zasnął w chuście przytulony do mnie. Uwielbiam ten moment, kiedy słyszę głośne westchnięcie i czuję jak małe ciałko lekko wiotczeje, a główka opada na mnie.
Chusta oprócz niewątpliwych zalet związanych z uwolnieniem moich rąk i odciążeniem kręgosłupa ma tą jedną, której nie potrafię wyrazić słowami. Mam na myśli tą niesamowitą bliskość.
I nie wiem, dla kogo jest to ważniejsze: dla mnie, czy dla Janka?

11:23, pani-ryzykowa
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 31